
Kolejna wyjazdowa porażka Korony, zadyszka Lecha, czy przełamanie Górnika. Miniona kolejka LOTTO Ekstraklasy obfitowała w ciekawe sytuacje. Padł też rekord frekwencji na wszystkich stadionach. I spory udział miała w tym płocka publiczność. Wysoko wygrany mecz z Cracovią Kraków obserwowało łącznie 8 127 widzów. Więcej o tym spotkaniu tutaj. Tymczasem zapraszamy do lektury naszego podsumowania.

fot. Krystyna Pączkowska / slaskwroclaw.pl
Śląsk Wrocław - Korona Kielce 3:0
(piątek 31.03.2017, godz. 18:00)
Piłkarze Śląska pokazali, że do końca rundy zasadniczej będą się bić o pierwszą ósemkę. Choć sami nie zdobyli żadnego gola z gry (dwa karne i samobój), to rozbili u siebie Koronę Kielce aż 3:0. Ostatnią bramkę zdobył były snajper Wisły - Kamil Biliński. Kielczanie wciąż mają problem z grą na wyjazdach. Wynik tego meczu jeszcze bardziej zaostrza rywalizację o górną połowę tabeli.
***

fot. P. Marczewski / wisla.krakow.pl
Wisła Kraków – Lech Poznań 0:0
(piątek 31.03.2017, godz. 20:30)
Mimo zebrania się na Reymonta ogromnej liczby ponad trzydziestu tysięcy kibiców, lansowany jako hit kolejki mecz raczej rozczarował. Żadna z drużyn nie chciała się zbytnio otworzyć, by nie popełnić kosztownego błędu. Koniec końców spotkanie zakończył się bezbramkowym remisem, z czego z pewnością nie są zadowoleni sympatycy żadnej z drużyn. Lech walczy przecież o mistrzostwo kraju, zaś Wisła o pozostanie w grupie mistrzowskiej.
***

fot. Tomasz Duc / arka.gdynia.pl
Arka Gdynia - Górnik Łęczna 2:4
(sobota 01.04.2017, godz. 15:30)
Niedzielnego kibica wynik tego spotkania również może dziwić. Od dłuższego czasu widać, jak duży postęp zrobili pod wodzą Franciszka Smudy piłkarze Górnika. Przeciwko Arkowcom po godzinie gry prowadzili już 3:0. Ostatecznie pokonali beniaminka 4:2 i dali tym samym wszystkim do zrozumienia, że nie zamierzają wcale poddać się w walce o utrzymanie. Gdynianie powinni tymczasem wziąć się w garść, bowiem są coraz bliżej strefy spadkowej. Od czterech spotkań nie potrafią wygrać. Zaliczyli przy tym trzy porażki.
***

fot. Mateusz Kostrzewa / legia.com
Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 2:0
(sobota 01.04.2017, godz. 20:30)
W Legii Warszawa wciąż nie zawodzi Michał Kucharczyk, który stał się Jokerem w talii trenera Jacka Magiery. Grający z reguły na skrzydle zawodnik ostatnimi czasy występuje głównie w linii ataku. Wychodzi to na dobre zarówno jemu, jak i drużynie, bo z Pogonią znów zdobył gola. Drugą bramkę dołożył Vadis Odjidja-Ofoe i mistrzowie kraju nie stracili dystansu do Jagiellonii Białystok. Sporo żałować mogą szczecinianie. Zanim Kucharczyk zdobył pierwszą bramkę, przyjezdni mieli znakomitą okazję do wyjścia na prowadzenie. Sytuację sam na sam zmarnował jednak Mateusz Matras. Portowcy muszą chyba powoli zacząć myśleć nad swoją pozycją w tabeli.
***

fot. Maciej Gilewski / jagiellonia.pl
Jagiellonia Białystok - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:0
(niedziela 02.04.2017, godz. 15:30)
Jagiellonia Białystok zdołała uporać się ostatecznie z Bruk-Bet Termaliką, choć nie bez kłopotów. Dzięki wygranej gospodarze utrzymali pozycję lidera. Z pewnością nie pomogła piłkarzom Michała Probierza kontuzja Konstantina Vassiljeva. Absolutna gwiazda drużyny musiała bowiem zejść z boiska już po niecałych trzydziestu minutach. Brak Estończyka było widać aż nadto, ale na szczęście dla gospodarzy pod koniec meczu rzut karny po faulu na Piotrze Tomasiku wykorzystał Cillian Sheridan.
***

Fot. paparazzi / zaglebie.com
Lechia Gdańsk - Zagłębie Lubin 1:0
(niedziela 02.04.2017, godz. 18:00)
Serię trzech porażek w końcu przerwała Lechia, która po akcji Rafała Wolskiego oraz Lukáša Haraslína objęła prowadzenie w 27. minucie spotkania. Strzelcem okazał się nie kto inny jak Marco Paixão. Z czasem podopieczni Piotra Nowaka dojrzale kontrolowali grę i właściwie do samego końca meczu nie pozwolili już Miedziowym zagrozić swojej bramce.
***

fot. piast-gliwice.eu
Ruch Chorzów - Piast Gliwice 0:0
(poniedziałek 03.04.2017, godz. 18:00)
Małe derby Górnego Śląska nie przysporzyły zgromadzonym w Chorzowie kibicom zbyt wielu emocji. Według obserwatorów na Cichej rozegrano najsłabszy mecz tej kolejki, co pokazuje również bezbramkowy rezultat spotkania. Gospodarze mieli jedną świetną okazję na 1:0, ale nie wykorzystał jej będący ostatnio w kapitalnej formie Jarosław Niezgoda. Sąsiadom z tabeli, wobec podziału punktów, trudno się będzie już włączyć do walki o górną połówkę tabeli.
***
Po 27. kolejce fotel lidera, z 52 punktami na koncie, utrzymała Jagiellonia Białystok. Różnice punktowe są jednak minimalne i tuż za nią znajdują się Legia Warszawa, Lech Poznań oraz Lechia Gdańsk. Ta czwórka odskoczyła zresztą w tabeli pozostałym drużynom na kilka punktów. Wisła Płock awansowała na dziewiąte miejsce i ma tyle samo punktów co ósma Korona Kielce. Tabelę wciąż zamyka Górnik Łęczna. Poprzez niekorzystny rezultat z Płocka, strefę spadkową okupuje także Cracovia Kraków.