Aktualności » Podsumowanie 31. kolejki: trzy remisy w grupie spadkowej
2-05-2017r.

Za nami 31. runda rozgrywek Lotto Ekstraklasy, w której Wisła Płock podzieliła się punktami z Ruchem Chorzów, lecz dzięki remisom w większości spotkań grupy spadkowej zachowała dziewiąte miejsce.

 

 

 

Arka Gdynia - Piast Gliwice 1:1

(Piątek, 28.04.2017, 18:00)

 

To trzecie spotkanie Arki pod wodzą nowego trenere Leszka Ojrzyńskiego. Gdynianie polegli dotychczas w derbach z Lechią oraz zremisowali z Wisłą Płock. Wydawało się, że powiedzenie "do trzech razy sztuka" może być w przypadku spotkania z Piastem mocno realne. Tym bardziej, że aktualny wicemistrz Polski kurczowo walczy o utrzymanie. I stało się. Już w 9. minucie Arkowcy wyszli na prowadzenie po strzale z rzutu karnego. Piłkę ręką w polu karnym zagrał Hebert, a sędzia Krzysztof Jakubik wskazał na wapno. Do piłki podszedł Mateusz Szwoch i pewnym strzałem pokonał Jakuba Szmatułę. Od tego momentu mecz przypominał nieco ostatnie starcie obu tegorocznych beniaminków. Arka skupiała się głównie na destrukcji, Piast walił głową w mur próbując zawiązać składne akcje ofensywne. Gospodarze nie wyciągnęli jednak lekcji z ostatniego starcia z Wisłą Płock. Piast od początku pierwszej połowy jeszcze bardziej się rozkręcał i stworzył sobie kilka znakomitych sytuacji na wyrównanie. Arka uparcie broniła wyniku i zapewnie poczuła się jeszcze pewniej po 73. minucie meczu. Aleksandar Sedlar nieprzepisowo zatrzymywał wychodzącego na czystą pozycję Przemysława Trytko, a jako, że na swoim koncie miał już żółtą kartkę, zmuszony był opuścić boisko oglądając drugi, zółty kartonik, w konsekwencji czerwony. Wydawało się, że w dziesięciu Piast nie ugra w tym meczu nawet punktu, lecz osłabienie wcale nie wpłynęło niekorzystnie na grę całego zespołu, który nadal atakował. 88. minuta - Arka po raz kolejny traci punkty na własne życzenie. To właśnie wtedy gola na 1:1 zdobył Maciej Jankowski. Wicemistrz Polski, pomimo osłabienia, wywalczył na trudnym terenie w Gdyni jeden punkt.

 

***

 

Wisła Płock - Ruch Chorzów 1:1

(Sobota, 29.04.2017, godz. 15:30)

 

Zdecydowanym faworytem pierwszego sobotniego spotkania była Wisła. Forma Ruchu targanego ostatnimi czasy problemami organizacyjnymi była wielką niewiadomą. Na dodatek z funckją szkoleniowca pożegnał się ostatnio Waldemar Fornalik, a zastąpiła go legenda chorzowskiego klubu Krzysztof Warzycha. W zespole przyjezdnych zabrakło głównego motoru napędowego Patryka Lipskiego, natomiast w ekipie Nafciarzy debiut w ekstraklasie zaliczył Mateusz Kryczka, który zastąpił między słupkami kontuzjowanego Seweryna Kiełpina. Od pierwszych minut atakowała Wisła, która pierwszą znakomitą sytuację miała w 23. minucie. Precyzyjną centrę Cezarego Stefańczyka starał się wykorzystać Mateusz Piątkowski, jednak piłka po jego strzale głową minimalnie minęła słupek bramki chorzowian. Kilka minut później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzał Jose Kante - tym razem futbolówka obiła słupek. Przewagę gospodarze zdołali udokumentować dopiero w pierwszych minutach drugiej połowy. Po zagraniu ręką w polu karnym Martina Konczkowskiego arbiter wskazał na wapno. Do piłki podszedł Jose Kante i nie dał szans interweniującemu bramkarzowi. To dziewiąte trafienie gwinejskiego napastnika w barwach Wisły. Wydawało się, że beniaminek Lotto Ekstrakalasy kontroluje spotkanie, jednak w 74. minucie przyjezdni zdołali zdobyć wyrównującą bramkę. Z 25. metra bardzo mocne uderzenie posłał Jakub Arak, a Mateusz Kryczka był w tej sytuacji bez szans. W 77. minucie arbiter po raz kolejny odgwizdał rzut karny dla Wisły po zagraniu ręką w polu karnym... Martina Konczkowskiego. Tym razem do piłki podszedł Giorgi Merebashvili, lecz strzał Gruzina instynktownie wybronił Hrdlicka. Już w ostatnich minutach znakomitą sytuację zmarnował Jose Kante, który przebił się przez blok obronny gości i niestety uderzył minimalnie ponad bramką. Podział punktów w Płocku.

 

***

 

Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna 0:2

(Sobota, 29.04.2017, godz. 18:00)

 

Górnik Łęczna po raz kolejny udowodnił, że nie ma zamiaru myśleć o pierwszej lidze. Delikatnym faworytem była drużyna Śląska, jednak przyjezdni szybko wybili jej z głowy marzenia o korzystnym rezultacie. Już w 35. minucie podopieczni Franciszka Smudy wyszli na prowadzenie. Znakomite podanie Szymona Drewniaka wykorzystał Bartosz Śpiączka, który wpadł w pole karne gospodarzy i zdecydował się na strzał z ostrego kąta lewą nogą. Piłka przeleciała między nogami Mariusza Pawełka i zatrzepotała w siatce. Dziesięć minut później powinno być 1:1, lecz Łukasz Zwoliński stojąc przed samą bramkę nieczysto trafił w piłkę i zmarnował doskonałą okazję na wyrównanie. W odpowiedzi w kolejnej sytuacji sam na sam z Pawełkiem znalazł się Śpiączka. Tym razem jednak górą był bramkarz z Wrocławia. Od początku drugiej połowy Śląsk śmielej ruszył do ataku i stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji, lecz w 59. minucie to przyjezdni podwyższyli prowadzenie. Podanie Grzelczaka do Grzegorza Bonina, który decyduje się na strzał. Pawełek wybija piłkę przed siebie, jednak przy dobitce kapitana Górników jest bez szans. Łęcznianie zabierają do siebie trzy punkty i wskakują na jedenastą pozycję w tabeli.

 

***

 

Zagłębie Lubin - Cracovia 2:2

(Poniedziałek, 01.05.2017, godz. 18:00)

 

W ostatnim spotkaniu grupy spadkowej padły aż cztery bramki, a mecz mógł być szczególnie dramatyczny na początku dla kibiców Zagłębia, a w ostatnich minutach dla fanów z Krakowa. Oba zespoły jeszcze niedawno reprezentowały nasz kraj w europejskich pucharach, dziś jednak walczą o utrzymanie w elicie. Wydawało się, że to podopieczni Piotra Stokowca są faworytem jednak w 32. minucie okazało się, że przyjezdni nie mają zamiaru zwracać uwagi na statystyki. Fatalny błąd Zbigniewa Małkowskiego wykorzystał Mateusz Szczepaniak, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Siedem minut później kibice Zagłębia przeżyli kolejne rozczarowanie. Podanie Dąbrowskiego wykorzystał Krzysztof Piątek, który płaskim strzałem nie dał szans bramkarzowi gospodarzy. 2:0 dla Cracovii. Od 60. minuty Zagłębie śmielej ruszyło do ataków, lecz nic konkretnego z tego nie wynikało. Kiedy wydawało się, że Pasy do Krakowa wrócą w dobrych humorach do głosu doszedł Martin Nespor. Już w 90. minucie napastnik przymierzył sprzed pola karnego i popisał się pięknym strzałem, nie dając szans interweniującemu Sandomierskiemu. Gol honorowy? Otóż nie. Dwie minuty później w ogronym zamieszaniu w polu karnym najwięcej zimnej krwi zachował Lubomir Guldan, który znalazł wolną przestrzeń i umieścił futbolówkę w siatce. Kilka sekund później arbiter zakończył spotkanie. 2:2. Kolejny remis w grupie spadkowej.

 

***

 

Po 31. kolejce i trzech remisowych rozstrzygnięciach układ tabeli w grupie spadkowej niewiele się zmienił. Wisła Płock nadal zajmuje pozycję dziewiątą, nad Zagłębiem Lubin. Na jedenaste miejsce wskoczył Górnik Łęczna, a niżej plasują się kolejno Śląsk Wrocław, Arka Gdynia i Cracovia. Miejsca spadkowe zajmują Piast Gliwice oraz Ruch Chorzów.

 

***

 

Wyniki spotkań grupy mistrzowskiej:

 

Lech Poznań - Korona Kielce 3:2

(bramki dla Lecha: 17. Jevtić, 42. Robak (kar.), 80. Robak (kar.), bramki dla Korony: 21. Możdżeń, 45. Kiełb (kar.))

 

Lechia Gdańsk - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:0

(bramki dla Lechii: 3. Haraslin, 53. M. Paixão)

 

Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin 1:0

(bramka dla Jagiellonii: 33. Sheridan)

 

Legia Warszawa - Wisła Kraków 1:1

(bramka dla Legii: 75. Jędrzejczyk, bramka dla Wisły: 58. Brlek (kar.))