
Młoda Wisła wyjechała w sobotę do Warszawy na mecz z Unią. Beniaminek, podobnie jak jesienią sprawił sporo kłopotu naszej młodzieży, która na Bemowie wystąpiła w składzie: Jakub Lemanowicz - Arkadiusz Majchrzak, Piotr Stępniak, Bartłomiej Błachnio, Marcin Mielczarski - Seweryn Truskolaski, Radosław Gałązka - Dawid Kieplin, Krystian Popiela (90. Emil Szostak), Kamil Nowicki (80. Bartosz Wiśniewski) - Filip Januszczak.
Mecz był dość wyrównany, ale wyższość, jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, była wyraźnie po stronie wiślaków, co zostało udokumentowane w 52. minucie, kiedy to doskonałe dośrodkowanie Dawida Kieplina, strzałem głową na bramkę zamienił Filip Januszczak.
Kiedy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą Nafciarzy, rozpoczął się dramat. Najpierw na kwadrans przed końcem, uderzeniem z 18. metrów z rzutu wolnego gospodarze doprowadzili do wyrównania, a chwilę później za drugą żółtą kartkę boisko opuścił Bartek Błachnio. To nie był koniec nieszczęść. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry, po serii błędów naszej defensywy i bramkarza, Unia strzeliła drugiego gola i ostatecznie niezbyt zasłużenie, ale jednak, zainkasowała komplet punktów.
Dodatkowo, jakby "za karę" wiślacy ponad godzinę po meczu nie mogli opuścić stadionu MBOPN, gdyż wyjazd zastawiony został przed samochody osobowe...
Na 7. kolejek przed końcem rozgrywek nasz drugi zespół z 59. punktami jest wciąż na 4. miejscu w tabeli grupy północnej mazowieckiej 4. Ligi, a do prowadzącej Pogoni Grodzisk Mazowiecki traci już 15 punktów.
Kolejny mecz podopieczni Artura Serockiego i Pawła Gaula rozegrają już w najbliższą środę, kiedy to o godz. 16. podejmą na Stadionie Miejskim MKS Przasnysz.