
W miniony weekend rozegraliśmy 33. kolejkę LOTTO Ekstraklasy. Wisła Płock zremisowała z Cracovią 1:1, ale o tym meczu szerzej pisaliśmy oczywiście tutaj. Co więcej działo się na ekstraklasowych boiskach? Nas oczywiście interesuje przede wszystkim grupa B, czyli "spadkowa".
Zagłębie Lubin - Piast Gliwice 3:1 (1:1)
Piątek, 12 maja, godz. 18:00
Choć lepiej to spotkanie rozpoczęli gospodarze, to na prowadzenie jako pierwsi, dosyć niespodziewanie, wyszli zawodnicy Piasta. Kilkadziesiąt metrów przebiegł z piłką Gerard Badia, który wypuścił Michala Papadopulosa. Czech nie miał problemów z pokonaniem Martina Polacka. Po nieco ponad pół godzinie gry mieliśmy już jednak wyrównanie. Na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Filip Starzyński i z drobną pomocą przeciwnego muru trafił do siatki strzeżonej przez Jakuba Szmatułę. Po przerwie inicjatywę przejęli goście, ale nie przynosiło to żadnych efektów. Rezultat dała za to odpowiedź w postaci kontry i uderzenia Kamila Mazka, który wyprowadził Zagłębie na prowadzenie. Mimo prób odrobienia strat gliwiczanie na sam koniec stracili jeszcze jedną bramkę. Kolejny kontratak Miedziowych wykończył tym razem Arkadiusz Woźniak.
***
Arka Gdynia - Górnik Łęczna 1:0 (1:0)
piątek, 12 maja, godz. 20:30
Od pierwszych minut na boisku dominowała jedna drużyna i był to zespół Arki. Choć wcześniej gola powinien w sytuacji sam na sam zdobyć Dariusz Formella, to tuż przed końcem pierwszej połowy gospodarze i tak wyszli na prowadzenie. Po rzucie rożnym uderzał Dominik Hofbauer. Piłka, choć dość przypadkowo, trafiła pod nogi Rafała Siemaszki i będący w znakomitej formie napastnik pewnie pokonał Wojciecha Małeckiego. Do końca meczu podopieczni Leszka Ojrzyńskiego spokojnie kontrolowali przebieg gry, od czasu do czasu zagrażając jeszcze przeciwników za sprawą akcji Mateusza Szwocha, czy wspomnianego Formelli. Choć goście starali się odrobić straty, wynik meczu nie uległ już zmianie.
***
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 6:0 (1:0)
sobota, 13 maja, godz. 18:00
6:0! Wynik właściwie całkowicie oddaje przebieg tego spotkania. Od pierwszych minut gospodarze grali tak, jak od dawna oczekiwali tego ich kibice. Już na starcie gola mógł zdobyć były zawodnik Wisły, czyli Kamil Biliński, ale Libor Hrdlicka wybił piłkę dosłownie z linii bramkowej. Mimo to eks-Nafciarz został absolutnym bohaterem spotkania. Po kwadransie gry miał już na koncie pierwszą bramkę po wrzutce Łukasza Madeja. Po zamianie stron od 50. minuty do 56. zawodnicy Jana Urbana zdobyli aż trzy gole. Najpierw strzał Aleksandara Kovacevicia dobił Ryota Morioka. Chwilę później sprytnym strzałem popisał się Biliński, aż po rzucie rożnym trafił Piotr Celeban. Ruch starał się jakoś podnieść po tych ciosach akcjami Jakuba Araka i Bartosza Nowaka, ale na nic się to nie zdawało. W ostatnich dwudziestu minutach stracili jedynie kolejne dwa gole. Hat-tricka skompletował Biliński, a tuż przed ostatnim gwizdkiem po świetnej akcji stan meczu ustalił Morioka.
***
Co słychać w grupie mistrzowskiej? Najciekawiej zapowiadał się chyba pojedynek Jagiellonii Białystok z Wisłą Kraków. Ostatecznie Michałowi Probierzowi udało się utrzeć nosa swojemu byłemu klubowi. Kolejną już bramkę zdobył sprowadzony zimą Cillian Sheridan, więc transfer irlandzkiego napastnika okazuje się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Dmytro Khomchenovsky.
Ogromną niespodzianką wydaje się być bezbramkowy remis Lechii Gdańsk z Koroną Kielce. Szczególnie biorąc pod uwagę, że po pierwsze Lechia to najlepiej punktująca u siebie drużyna w lidze, a Korona to z kolei najmniej konkretna drużyna na wyjazdach. A mecz odbył się w Gdańsku!
Równolegle do tego spotkania rozgrywano mecz w Poznaniu, gdzie miejscowy Lech podejmował Pogoń Szczecin. Kolejorz udowodnił, że w żadnym wypadku nie zamierza odpuścić walki o mistrzostwo Polski. Osiemnastą bramkę zdobył spokojnie zmierzający po drugi tytuł króla strzelców Marcin Robak. Na 2:0 podwyższył za to Łukasz Trałka.
Gdy wydawało się że nikt nie zbliży się do wyniku osiągniętego przez Śląsk... Legia Warszawa rozgromiła Bruk-Bet Termalikę Nieciecza 6:0. Warszawiacy widocznie zapomnieli, że do tej pory z niedzielnymi rywalami grało im się raczej ciężko. Dwie bramki strzelił rozkręcający się Kasper Hamalainen, a po jednej dołożyli Miroslav Radović, Dominik Nagy, Guilherme oraz Valeri Qazaishvili.