
Pierwszym zawodnikiem, który przed sezonem 2017/2018, dołączył do Wisły Płock został Kamil Biliński. 29-letni napastnik ostatnio występował w Śląsku Wrocław, ale przed laty miał już okazję gry w drużynie Nafciarzy, w której zresztą radził sobie bez zarzutów. 51 meczów i 24 bramki to dotychczasowy bilans wypracowany przez Bilę w niebiesko-biało-niebieskiej koszulce. To, że Kamil przy Ł34 lubi strzelać ustaliliśmy tutaj, ale przy okazji zapytaliśmy naszego starego-nowego atakującego o pierwsze wrażenia po podpisaniu kontraktu z Wisłą.
Jak czujesz się z tym, że ponownie zostałeś zawodnikiem Wisły Płock?
Kamil Biliński: - Bardzo się cieszę, że znów będę grał dla Wisły Płock. W tej chwili odczucia są jak najbardziej pozytywne.
Przed laty występowałeś w Płocku przez półtorej sezonu. Strzelałeś sporo bramek, dwukrotnie byłeś najlepszym strzelcem drużyny, która najpierw awansowała do I ligi, a później z niej spadła. Jak wspominasz tamten okres?
- Mimo spadku w drugim sezonie okres gry w Wiśle wspominam bardzo dobrze. Uważam, że Płock jest moim drugim domem. To miasto zawsze było mi bliskie, dlatego na pewno dobrze jest wrócić do tego klubu i móc reprezentować jego barwy w najbliższym sezonie.
W obecnej drużynie zostali jeszcze jacyś Twoi starzy znajomi?
- Mało się ich ostało. Jest Bartek Sielewski i Seweryn Kiełpin - dwójka, z którą miałem okazję współpracować. Oczywiście jest jeszcze trener Marcin Kaczmarek. Kiedy odchodziłem, trener przychodził, więc jeszcze przez chwilę mieliśmy styczność.
Jakie masz ambicje na rozpoczynający się w połowie lipca sezon 2017/2018?
- Przede wszystkim chcę pomóc Wiśle w zajęciu jak najwyższego miejsca w tabeli. Po to tutaj przyszedłem.
Na co Twoim zdaniem będzie stać Nafciarzy w nadchodzących rozgrywkach?
- Myślę, że będziemy walczyli o górną ósemkę, a potem się okaże. Wydaje mi się, że potencjał tego zespołu jest duży i grupa mistrzostwa jest w naszym zasięgu. Na pewno głęboko wierzę w to, że przy mojej pomocy to się uda.
Trzy razy grałeś przeciwko Wiśle w minionym sezonie i ani razu nie przegrałeś. Jakie Twoim zdaniem były to spotkania?
- Te trzy spotkania były bardzo ciężkie, a postawa płocczan miło mnie zaskakiwała. Ostatni mecz w Płocku oczywiście wygraliśmy 3:0, ale to już historia. Teraz chcę, żeby to Wisła wygrywała.
Znasz już harmonogram letnich przygotowań. Coś Cię zaskoczyło, czy będzie to tradcyjne przygotowanie jak w większości klubów.
- Raczej tradycyjne. Wiemy, że tego czasu już nie ma dużo, bo lada moment zaczyna się liga. Trzeba więc jak najszybciej wrócić do pełni formy i od pierwszego meczu realizować swoje cele.
Dwa pierwsze mecze gramy u siebie z Lechią Gdańsk i Lechem Poznań, czyli z rywalami z najwyższej ligowej półki. Ma to dla Ciebie znaczenie czy też losowanie par jest tak naprawdę sprawą drugorzędną?
- Są rzeczy na które nie ma się wpływu i to czy zaczynamy z Lechią czy z innym zespołem nie ma więszkego znaczenia. Najważniejsze, żebyśmy zawsze dawali z siebie sto procent.