
Wisła Płock zakontraktowała dotychczas dwóch nowych piłkarzy: Kamila Bilińskiego i Nico Varelę. To jednak nie wszyscy "nowi" zawodnicy, ponieważ z drużyną Marcina Kaczmarka od pierwszego dnia letnich przygotowań trenuje Jakub Łukowski, który poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Olimpii Grudziądz.
Młody skrzydłowy Nafciarzem został 20 czerwca 2016 roku, a więc niespełna dwanaście miesięcy temu. W niebiesko-biało-niebieskiej koszulce miał okazję zagrać jak na razie tylko jeden raz w meczu Pucharu Polski ze Stalą Mielec. Następnie na zasadzie wypożyczenia przeniósł się do pierwszoligowej Olimpii. Jak na gorąco wspomina czas spędzony w Grudziądzu? - Runda jesienna była w moim wykonaniu nieco słabsza, natomiast wiosną zaprezentowałem się już w miarę dobrze, zresztą tak jak cała Olimpia. Byliśmy blisko awansu, zabrakło naprawdę niewiele, do końca o to walczyliśmy, ale niestety się nie udało - powiedział nam Jakub Łukowski.
Po słabszym sezonie 2015/2016 - tym razem Olimpia do ostatniej kolejki była w grze o awans do Lotto Ekstraklasy. Podobnie jak w poprzednich rozgrywkach Zawisza Bydgoszcz, którego jest wychowankiem. Cele obu klubów z początku różniły się od siebie diametralnie - W Zawiszy przed sezonem celem był awans, a w Olimpii na początku utrzymanie i dopiero z czasem, gdy pojawiła się szansa awansu to zaczęliśmy o tym myśleć - tłumaczył 21-latek.
W minionych rozgrywkach Kuba wystąpił w 22 spotkaniach I ligi, w których zdobył pięć bramek i zanotował trzy asysty. W klubowej klasyfikacji kanadyjskiej dało mu to trzecią pozycję za Karolem Angielskim oraz Marcinem Kaczmarkiem. Rok wcześniej strzelił z kolei dwa gole, do których dołożył pięć ostatnich podań. Najlepszy sezon dopiero jednak przed nim. - Oba sezony były porównywalne. Wszystkie punkty zrobiłem praktycznie w jedną rundę, bo z powodu kontuzji w Zawiszy grałem jesienią, a w Olimpii głównie wiosną - zaznaczył Łukowski, mający jednak nadzieję, że w nadchodzących rozgrywkach będę omijały go kontuzje i w końcu będzie miał możliwość rozegrania sezonu w całości.
Dobra postawa wiosną zaowocowała powołaniem do reprezentacji Polski do lat 20 na czerwcowe zgrupowanie w Niecieczy i mecz z rówieśnikami z Węgier (0:1). Nasz pomocnik rozegrał pełne 90 minut i wystąpił na nietypowej dla siebie pozycji - lewej obronie. To chwilowe, ale niczego nie można wykluczyć. - Pierwszy raz w życiu zagrałem na lewej obronie. W tym sezonie w Olimpii pojawiałem się na boku pomocy albo w ataku, ale zaszła taka sytuacja, że na zgrupowaniu brakowało obrońców i trener zapytał czy kiedyś występowałem w defensywie. Powiedziałem, że nie, choć mogę spróbować. Skoro dla zespołu będzie to lepsze to dlaczego nie? Jeśli w taki sposób mogę pomóc drużynie to będę robił to z wielką przyjemnością. Według mnie nie ma znaczenia na jakiej pozycji się gra. Występ na nowej pozycji to zawsze dobre doświadczenie, które może zaprocentować w przyszłości - zakończył pomocnik płockiego klubu.
