
Adam Dźwigała na zawód piłkarza był skazany od urodzenia. Kontakt z futbolem miał praktycznie od zawsze, a jego pierwszą zabawką była... no jasne, piłka. Trudno się dziwić skoro najpopularniejszą dyscyplinę sportu uprawia jego starszy brat Jan, grający w trzecioligowej Victorii Sulejówek. Nazwisko Dźwigała znane jest jednak przede wszystkim z bogatej kariery ojca naszego nowego zawodnika Dariusza, od 25 stycznia 2017 roku trenera reprezentacji Polski U-18 (rocznik 1999) i U-19 (rocznik 1998).
Dariusz Dźwigała grając dla Polonii Warszawa, Górnika Zabrze, GKS Katowice i Pogoni Szczecin na poziomie ekstraklasy uzbierał 258 występów zakończonych zdobyciem 34 bramek. Adam bardzo wcześnie, bo ledwie cztery dni po siedemnastych urodzinach, ruszył w pogoń za swoim ojcem. Obecnie jego licznik meczów w elicie zatrzymał się na 67, a bramek na 7. Jako, że nowy gracz Nafciarzy 25 września 2017 roku skończy dopiero 22 lata wydaje się być na dobrej drodze, aby wyrównać ekstraklasowe osiągnięcia ojca.
Co ciekawe Dźwigała senior w swoim synu dostrzega większy potencjał piłkarski, dlatego też "pościg" może zakończyć się powodzeniem. - Wróżę Adamowi większą karierę od własnej. Naszym wspólnym atutem jest dobre wyszkolenie techniczne, ale syn dysponuje znacznie lepszymi warunkami fizycznymi. Z równą wprawą operuje lewą i prawą nogą. Ale gdybyśmy mieli porównać uderzenie ze stałego fragmentu gry, to sporo juniorowi jeszcze brakuje - żartobliwie walory syna ocenił Dariusz Dźwigała.

Dariusz Dźwigała - fot. W. Sierakowski
Dodał też, że odkąd pamięta syn wykazywał zainteresowanie zawodem piłkarza. - Gdy tylko Adam nauczył się chodzić razem ze starszym bratem uczestniczył w moich treningach, chodził na mecze. Z pewnością zdolności odziedziczył po ojcu, ale nie chciałem wywierać większego wpływu na jego karierę. Debiut w ekstraklasie zawdzięcza Tomkowi Hajcie i przede wszystkim własnym zdolnościom, a nie mnie - tłumaczył 48-letni szkoleniowiec.
Jednocześnie trener młodzieżowych reprezentacji Polski ma nadzieję, że syn w Płocku dostanie szansę pokazania swoich umiejętności. - Wierzę, że w Wiśle zasłuży na regularną grę w podstawowej jedenastce, bowiem na obecnym etapie jego przygody z piłką najważniejszy jest rozwój, który zapewnia systematyczna gra. Jeśli sztab trenerski uwierzy w niego, Adam z pewnością odwdzięczy się dobrą postawą, o czym jestem przekonany - podsumował Dźwigała senior.
My również w to wierzymy i życzymy Adamowi samych udanych występów w niebiesko-biało-niebieskich barwach!

Tomasz Zahorski i Adam Dźwigała - fot. W. Sierakowski