Aktualności » Damian Rasak: W głowie cały czas miałem ekstraklasę
10-07-2017r.

Piątym w kolejności zawodnikiem, który tego lata zasilił szeregi Nafciarzy został Damian Rasak. Utalentowany pomocnik trafił do nas na zasadzie transferu gotówkowego z Miedzi Legnica. Mimo młodego wieku w swojej dotychczasowej przygodzie z piłką reprezentował już barwy pięciu klubów. Wisła Płock jest szóstym, ale co najważniejsze ekstraklasowym.

 

Rasak w pierwszej drużynie Elany Toruń, a więc klubu, którego jest wychowankiem, zadebiutował mając zaledwie 16 lat. W sezonie 2012/2013 zapisał na swoim koncie 17 występów w drugiej lidze (trzeci poziom rozgrykowy), po czym obrał kurs na słoneczną Italię. Pozostaje zadać pytanie jak do tego doszło?

 

- Było to po paru meczach drugiej ligi, ale konkrety pojawiły się kiedy wyjechałem z reprezentacją Polski do lat 17 na turniej w La Mandze. Tam dowiedziałem się, że oglądali mnie skauci Chievo Werona, a włoski menadżer mieszkający obecnie w Toruniu, powiedział, że klub jest mną zainteresowany, po czym zaproszono mnie na tygodniowe testy. W tym samym czasie sprawdzanych było wielu zawodników z całego świata, ale to ja dostałem szansę angażu. Miałem rozmowę z trenerem, który był ze mnie bardzo zadowolony i zaproponował mi przeprowadzkę do Włoch - powiedział nam Damian Rasak.

 

16-latek z Torunia postanowił jednak ruszyć na podbój Włoch. I to nie znając języka włoskiego. Zdania na temat tego wyjazdu w domu Damiana były podzielone, ale ostatecznie stało się tak, jak sobie wymarzył. - Tata będąc byłym piłkarzem wiedział, że jest to dla mnie szansa rozwoju. Mama, wiadomo, podchodziła do tego trochę bardziej sceptycznie, ale po wielu rozmowach z rodziną i wspominanym włoskim menadżerem zdecydowałem, że będzie to odpowiedni krok w mojej dalszej przygodzie z piłką i koniec końców przeszedłem do Chievo Werony - tłumaczył nowy nabytek Wisły.

 

Fot. W. Sierakowski

 

Od początku w Weronie nie był jednak sam, bo w kadrze Chievo znajdował się jego rówieśnik i znajomy z reprezentacji do lat 17 - Patryk Parol, który pomógł mu w aklimatyzacji w nowym miejscu. - Dobrze władam językiem angielskim, ale włoskiego nie znałem wcale. Musiałem i chciałem się go nauczyć, bo nie ma co ukrywać, że jest to bardzo ważne. Do tego czasu w załatwianiu spraw i aklimatyzacji pomagał mi Patryk. Po paru miesiącach zacząłem rozmawiać po włosku, dużo też rozumiałem i wszystko stało się łatwiejsze - kontynuował nasz zawodnik.

 

Damian na Półwyspie Apenińskim spędził w sumie dwa i pół sezonu. Grał jednak nie tylko dla Chievo, ale również dla FC Bari 1908 i SEF Torres 1903. Ten czas - poza ostatnim półroczem - wspomina z uśmiechem na ustach. - W Chievo pierwszy raz w historii klubu wygraliśmy wówczas Primaverę (rozgrywki młodzieżowe we Włoszech - przyp. red.). W finale z Torino wszedłem akurat z ławki rezerwowych, ale w wielu wcześniejszych meczach wychodziłem w pierwszym składzie. Od trenera dostawałem wtedy sporo szans, chociaż w tamtym zespole większość stanowili starsi zawodnicy, a ja byłem z najmłodszego rocznika wchodzącego w skład tamtej drużyny - wspominał 21-latek.

 

- W Chievo spędziłem sezon. Nowy trener powiedział mi, że nie wie czy będę u niego miał szansę na grę i dlatego postanowiłem udać się gdzieś na wypożyczenie, bo klub nie chciał pozbyć się mnie definitywnie. Poszedłem więc do FC Bari, klubu z Serie B. Praktycznie cały czas trenowałem z pierwszą drużyną, ale mimo wszystko grałem w Primaverze, gdzie pierwszy raz od lat dostaliśmy się do finałowej ósemki, co było sporym osiągnięciem. Następnie przeniosłem się do SEF Torres z Serie C. Słyszałem, że poziom jest tam niezły. Klub był jednak zamieszany w aferę korupcyjną. Włoska federacja zdegradowała nas do amatorskiej Serie D. Warunki meczowe i treningowe były bardzo złe. Od razu wiedziałem, że zostanę tam 3 miesiące i chcę uciekać. W grudniu, jeszcze przed końcem rundy, udało się w końcu wrócić do Polski - dodał nasz pomocnik.

 

Po powrocie do kraju Rasak starał się zakotwiczyć w ekstraklasowym Ruchu Chorzów, lecz wylądował w występującej klasę niżej Miedzi Legnica. Już w trzecim spotkaniu w nowych barwach zagrał... w Płocku przeciwko Wiśle, ale jego drużyna po bramkach Damiana Piotrowskiego i Wojciecha Łuczaka przegrała 0:2, a on sam zobaczył premierową żółtą kartkę w pierwszej lidze.

 

Fot. W. Sierakowski

 

- Najpierw byłem na tygodniowych testach w Ruchu Chorzów. Trener Waldemar Fornalik mówił, że jest zainteresowany moją osobą, ale zaznaczył też, żebym poczekał do czerwca. Będę mógł trenować, ale kontraktu nie podpiszę. Zależało mi jednak na grze i tak trafiłem na testy do Miedzi Legnica, z którą wyjechałem na obóz do Turcji i podpisałem kontrakt. Tam od razu dostałem szansę, więc od początku byłem zadowolony. Ostatecznie zajęliśmy wtedy siódme miejsce, ale optymistycznie mogliśmy patrzeć w przyłość. Klub w kolejnym sezonie chciał grać o awans. Aspiracje był ogromne, nie ma co ukrywać. Na wiosnę mieliśmy duży handicap, w postaci wielu meczów u siebie. Cały czas trzymaliśmy się czołówki. Naszym celem było, żeby nikt nam nie odskoczył. Losy potoczyły się tak, że nie do końca to wykorzystaliśmy. Jeden punkt zaważył na tym, że niestety nie weszliśmy do elity. Pobyt w Legnicy wspominam mimo wszystko w samych superlatywach, o nikim nie mogę powiedzieć złego słowa, klub funkcjonuje profesjonalnie i niczego w nim nie brakuje - opowiadał o powrocie do kraju.

 

Mimo, że nominalną pozycją Damiana jest środek pomocy i tam czuje się zdecydowanie najlepiej, to w poprzednich rozgrywkach zdarzyło mu się występować także na skrzydłach. - Całą jesień grałem w środku. Tak samo było zresztą na początku wiosny, ale potem trener Ryszard Tarasiewicz postanowił stawiać w środku na bardziej doświadczonych zawodników, a mnie wystawiał na bokach pomocy. Na pewno było to nowe doświadczenie, ale zdecydowanie najlepiej czuję się na pozycjach 6/8, gdzie gram praktycznie od dziecka. Gra na boku była jednak fajną odmianą. Jest więcej swobody w ofensywie, bo wiadomo, że w środku nie mogę pozwolić sobie na wiele pojedynków jeden na jeden - dzielił się swoimi wrażeniami Rasak.

 

Po nieudanej próbie awansu do ekstraklasy nowym trenerem Miedzi mianowano Dominika Nowaka, który chciał, aby Damian został na Dolnym Śląsku. Nasz nowy zawodnik na szczęście zdecydował się wybrać ofertę Wisły i przenieść się do ekstraklasowego Płocka.

 

- Trener Nowak bardzo nalegał, żebym został w klubie. Odbyliśmy kilka poważnych rozmów, ale ja w głowie cały czas miałem ekstraklasę. Razem z rodziną i menadżerem postanowiliśmy, że to odpowiedni czas, aby po udanym w moim wykonaniu sezonie, przenieść się do Wisły Płock. Nie ukrywam, że wpływ na moją decyzję miało bliskie położenie mojego rodzinnego miasta Torunia. Tam zawsze chętnie wracam i super się to wszystko złożyło - zakończył młodzieżowy reprezentant Polski.