Aktualności » Cezary Stefańczyk: Dobrze, że zbytnio się nie podpaliliśmy
24-07-2017r.

- Za nami ciężki mecz. Przystąpiliśmy do niego z nastawieniem, że musimy zagrać dużo lepiej niż z Lechią Gdańsk. Może nie od razu stłamsić Lecha Poznań, ale po prostu, żeby każdy z nas zagrał z większą agresją, bo tej agresywności presingu brakowało w poprzednim spotkaniu - powiedział po starciu z Lechem Poznań doświadczony obrońca Nafciarzy, Cezary Stefańczyk.

 

Wisła Płock w niedzielę 23 lipca ograła Lecha Poznań 1:0 i odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie 2017/2018, a bramkę na wagę trzech punktów zdobył w 66. minucie Dominik Furman. Oprócz zwycięstwa ważnym jest również fakt, że już w drugiej kolejce rozgrywek Nafciarzom udało się zachować czyste konto i to grając przeciwko brązowym medalistom poprzedniego sezonu. Rok temu Seweryn Kiełpin po raz pierwszy w ekstraklasie nie dał się pokonać w piątej serii gier, kiedy to Wisła podejmowała przy Ł34, późniejszych wicemistrzów Polski z Jagiellonii Białystok (1:0). Najważniejsza jednak jest znaczna poprawa w grze w stosunku do meczu z Lechią Gdańsk oraz oczywiście trzy punkty.

 

- Moim zdaniem pomiędzy meczami z Lechią i Lechem było 180 stopni różnicy. Kolejorz za wiele krwi nam nie napsuł. Pierwsza połowa na pewno była bardzo wyrównana, były to takie piłkarskie szachy. Po zmianie stron duży wpływ na rozwój boiskowych wydarzeń miała czerwona kartka Abdula Aziza Tetteha w 49. minucie. Dzięki temu aż czterdzieści minut graliśmy w przewadze. Dobrze, że wówczas zbytnio się nie podpaliliśmy. Do zaistniałej sytuacji podeszliśmy mądrze i widzieliśmy, że uda się stworzyć jakąś dogodną sytuację, bo Lechowi grającemu w "dziesiątkę" coś może się posypać. Udało się i dziś cieszymy się z pierwszej wygranej w nowym sezonie - tłumaczył etatowy defensor Wisły Płock.

 

W jednym z przedmeczowych wywiadów trener Jerzy Brzęczek stwierdził, że "czas działa na naszą korzyść". Cztery treningi przed spotkaniem z Lechią nie pozwliły nam zwyciężyć z gdańszczanami, lecz już po przepracowaniu kolejnego tygodnia Wiślacy okazali się lepsi od faworyzowanego Lecha Poznań. Stefańczyk podpisuje się pod słowami trenera i wierzy, że może być jeszcze lepiej.

 

 - Cztery lata trenowałem z trenerem Kaczmarkiem i to nie jest takie proste, żeby nagle, po czterech treningach, przestawić się na metody treningowe trenera Brzęczka. Dlatego też w 100 procentach zgadzam się z tym, że czas działa na naszą korzyść, ponieważ już miniony tydzień dużo nam dał, a na pewno nie było to jeszcze wszystko, co szkoleniowiec chciałby, żebyśmy prezentowali - zakończył prawy obrońca Nafciarzy.