
O ogromnym pechu w końcówce poprzedniego sezonu mógł mówić Sergei Krivets. W pierwszej połowie meczu 29. kolejki z Lechem Poznań musiał opuścić boisko z powodu groźnej kontuzji. Na dodatek w sytuacji, gdy jego forma wyraźnie rosła, czego potwierdzeniem były gole we wcześniejszych spotkaniach z Wisłą Kraków i Cracovią.
Na boisko w minionych rozgrywkach Białorusin już nie wrócił, a letnią przerwę wykorzystał na przeprowadzkę do… Gdyni i niewykluczone, że w niedzielę zagra przeciwko niedawnym kolegom z drużyny. Wyjścia na boisko nie może być jednak pewien.
- Po wyleczeniu kontuzji intensywnie pracowałem nad powrotem do optymalnej dyspozycji. Oczywiście, że brakuje mi odpowiedniej ilości minut na boisku. Zaległości spróbuję nadrobić jak najszybciej, ale na razie nie mam pewności, czy szansę gry dostanę już w niedzielę. Wiem, że w składzie Wisły zabraknie mojego najbliższego kolegi z Wisły - Kamila Sylwestrzaka, pauzującego również z powodu kontuzji, ale z przyjemnością spotkam się i porozmawiam z pozostałymi zawodnikami Nafciarzy - powiedział Sergei Krivets.
Nowy rozgrywający Arki wierzy w zwycięstwo swojego zespołu, ale bez dodatkowych, negatywnych podtekstów. - Dzisiaj reprezentuję Arkę, więc jeśli pojawię się na boisku, z pełnym zaangażowaniem zagram o jej zwycięstwo. Pobyt w Płocku wspominam dobrze, jedynym przykrym momentem była kontuzja, która wyeliminowała mnie z decydującej fazy rozgrywek. Poza tym cały czas czułem wsparcie kolegów i kibiców, nie mam więc żadnych powodów by chcieć odegrać się na Wiśle, czy na kimkolwiek z drużyny. Do chęci odniesienia zwycięstwa motywuje mnie tylko zdrowa sportowa ambicja - dodał były pomocnik Nafciarzy.
W poprzednim sezonie z Arką zagraliśmy trzykrotnie. Jesienią w Płocku padł bezbramkowy remis, w rewanżu ponownie podzieliliśmy się punktami, a obydwie drużyny zdobyły po jednej bramce. Wreszcie w rundzie finałowej wygraliśmy w Gdyni po szesnastu latach przerwy i zapewniliśmy utrzymanie w elicie! Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył wówczas Arkadiusz Reca. Nie obrazilibyśmy się gdyby teraz sytuacja się powtórzyła.
Na mecz w Gdyni zapraszamy w niedzielę o 15.30. Relacja live na naszej stronie internetowej.
