
fot. Wojciech Figurski / 400mm.pl
Poprzedni ligowy mecz przeciwko Górnikowi Zabrze rozegraliśmy 11 listopada 2009 roku na wyjeździe. Wówczas w 19. kolejce sezonu 2009/2010 w I lidze padł remis 1:1. Wynik tego spotkania już w 5. minucie otworzył Grzegorz Bonin, a do wyrównania w 57. minucie doprowadził... Łukasz Masłowski. Dyrektor sportowy Wisły Płock pozostaje więc ostatnim strzelcem gola dla Nafciarzy w Zabrzu.
- Przyznam, że o tym nie pamiętałem. Było to dosyć dawno, ale wiadomo, że bramki z takimi zespołami jak Górnik Zabrze, a to wielki klub z tradycjami, zawsze cieszą - powiedział Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy naszego klubu.
Po chwili dodał: - Pomimo tego, że Górnik jest beniaminkiem na pewno nie będzie łatwo. W Zabrzu publiczność jest spragniona ekstraklasy, co widać po komplecie widzów na każdym spotkaniu. Wydaje mi się, że w piątek może być podobnie. Wiem też, że piłkarze lubią grać na takich obiektach i przy takiej publiczności, więc wszystko przed nami. Mam nadzieję, że tym razem mecz zakończy się happy endem, bo nasza gra wygląda coraz lepiej, brakuje nam tzw. kropki nad i.
Zabrzanie wejście do ligi mają co najmniej dobre. Po 6. kolejkach Lotto Ekstraklasy Górnicy zajmują szóstą pozycję w tabeli z dorobkiem dziewięciu punktów. W drużynie Marcina Brosza brylują chociażby król strzelców zaplecza w poprzednich rozgrywkach i aktualnie najlepszy strzelec najwyższej klasy rozgrywkowej - Igor Angulo (7 bramek), jeden z najlepszych asystentów ekstraklasy - Rafał Kurzawa (3 asysty) oraz kilku innych zawodników. Wśród nich jest trzech, którzy spotkają się z Damianem Rasakiem i Konradem Michalakiem na zgrupowaniu reprezentacji Polski U-21. Oba kluby co widać na początku sezonu starają się stawiać na młodych graczy.
- Filozofia pracy i budowa drużyny wygląda w obu przypadkach podobnie. My również bardzo odmłodziliśmy zespół, choć dzisiaj tylko o Górniku mówi się, że gra młodzieżą. Oni mają ten handicap, że od I ligi grają razem. My natomiast potrzebujemy więcej czasu, żeby wszystko zaczęło funkcjonować tak jak sobie wyobrażamy - kontynuował Masłowski.
- Zabrzanie swoją grę opierają na cechach wolicjonalnych i euforii z awansu do ekstraklasy, choć oczywiście mają dwa-trzy mocne punkty, które są liderami tak jak Igor Angulo, Rafał Kurzawa czy Tomasz Loska. Nie uważam jednak żebyśmy byli gorsi i stali na straconej pozycji, wręcz przeciwnie. Personalnie jesteśmy mocniejsi i to rywale powinni się nas obawiać - zakończył dyrektor sportowy Wisły Płock.
Bramka Łukasza Masłowskiego od 2:51