
Fot. Piotr Kucza / 400mm.pl
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? Guzik prawda. Mikołaj Lebedyński, do tej samej i to nie byle jakiej rzeki - Wisły, wszedł właśnie po raz wtóry. Wypożyczony przed rokiem do GKS Katowice napastnik ponownie przywdziewa nasze barwy, a że przy okazji jest rodowitym szczecinianinem, więc przed dzisiejszym meczem właśnie Mikołajowi zadaliśmy kilka pytań.
Jakie to uczucie zagrać przeciwko klubowi, w którym spędziło się prawie dziesięć lat i zawdzięcza się mu całą futbolową edukację?
Mikołaj Lebedyński: Z pewnością będzie to dla mnie specyficzne spotkanie, niezależnie od tego czy w nim zagram, czy obejrzę je z trybun. Odczuwam dodatkowe emocje, chociaż w dzisiejszym składzie Pogoni z grona moich znajomych występuje tylko Adam Frączczak plus kilku chłopaków, z którymi trenowałem. Oczywiście na bieżąco śledzę poczynania Pogoni i kibicuje jej, ale swoje zaangażowanie w stu procentach oddaję Wiśle.
Czy przed starciem z drużyną, której tak wiele się zawdzięcza piłkarz dodatkowo się mobilizuje i udział w grze chce dodatkowo zaznaczyć na przykład zdobyciem gola?
- Sądzę, że każdy z nas w każdym meczu chce zagrać jak najlepiej i odnieść zwycięstwo. Taka sportowa ambicja jest konieczna do uprawiania zawodu piłkarza. Tym bardziej, że częste zmiany klubu powodują, że regularnie gramy przeciwko byłym kolegom. Specjalnej mobilizacji pewnie nie będzie, ale dodatkowy smaczek związany z meczem odczuwam.
Co uważasz za największe atuty Pogoni?
- Pewnie nie będę specjalnie oryginalny jeśli stwierdzę, że Portowcy mają bardzo dobrych skrzydłowych. Adam Gyursco i Spas Delev to reprezentanci swoich krajów. Równie groźni są środkowi pomocnicy. Potencjał Pogoni jest spory, ale na razie ten zespół, podobnie jak nasz, dociera się i wdraża sposób gry proponowany przez nowego trenera Macieja Skorżę.
Jak oceniasz nasz start w bieżących rozgrywkach i czy ze swojej postawy jesteś zadowolony?
- Gdybym jednym słowem chciał ocenić start zespołu, użyłbym określenia przyzwoity. Oczywiście wszyscy w drużynie marzymy o lepszych wynikach, ale przecież dopiero uczymy się filozofii gry trenera Jerzego Brzęczka i szanujmy każdy wywalczony punkt, jak choćby ten w Lubinie zdobyty na boisku lidera w bardzo trudnej sytuacji. Niezręcznie oceniać własną postawę, szczególnie, że grałem na nietypowej pozycji. Sporo wymagam od siebie i dotychczas nie jestem zadowolony, ale ciężko pracuję by być w każdej chwili do dyspozycji trenera, a jeśli trzeba zagram nawet w defensywie.
*****
Rozmowę z Mikołajem Lebedyńskim znajdziecie również w najnowszym numerze oficjalnego magazynu piłkarskiej Wisły Płock - Czas Wisły #82.

Fot. Jakub Gruca / 400mm.pl