
Fot. Wojciech Figurski / 400mm.pl
Kiepsko wspomina dwie ostatnie konfrontacje z Lechią nasz prawy obrońca. W lipcu przed własną publicznością, po bardzo słabej grze, ulegliśmy gdańszczanom 0:2, a ostatnia wizyta na Stadionie Energa również zakończyła się porażką, chociaż zaprezentowaliśmy się naprawdę dobrze. Nic dziwnego, że Cezary Stefańczyk, podobnie jak koledzy, oczekuje rewanżu.
- Nie da się ukryć, że w lipcu zagraliśmy jedno z najgorszych, o ile nie najgorsze w sezonie spotkanie. Znacznie lepiej było mniej więcej rok temu w Gdańsku, gdy wcale nie ustępowaliśmy gospodarzom, ale przegraliśmy i atmosfera w szatni była przygnębiająca. W starciu z Lechią mamy więc coś do udowodnienia i z nastawieniem na zwycięstwo jedziemy do Trójmiasta - uważa Stefan.
Defensor docenia atuty gospodarzy, ale sądzi, że Wisła dysponuje... podobnymi. - Niewątpliwie Lechia jest groźna w ataku. Ich grę ofensywną nakręcają indywidualności, bracia Flavio i Marco Paixao, Rafał Wolski oraz silni skrzydłowi. Ale, w mojej ocenie, w ataku nie ustępujemy im wcale. Przed każdym spotkaniem trenerzy za cel stawiają nam ofensywną piłkę, kreowanie wydarzeń na boisku. Jeszcze nie zdarzyło się byśmy wyszli na mecz nastawieni tylko na obronę i odbiór piłki. Ja, chociaż jestem obrońcą, lubię taką taktykę i chętnie włączam się w akcje zaczepne. Szanuję klasę rywala, ale jestem zdania, że wynik sobotniego meczu zależy przede wszystkim od naszej postawy i jeśli zrealizujemy swój plan na mecz, to po prostu zwyciężymy - dodał nasz prawy obrońca.
Do Gdańska Nafciarze wyjadą po piątkowym treningu, a ligowe starcie z Lechią rozpocznie się w sobotę 18 listopada o 20.30.