
Fot. Piotr Kucza / 400mm.pl
Jedenaście lat czeka Wisła na bramkę w wyjazdowym meczu z Lechem Poznań. Ostatnim, który potrafił pokonać bramkarza Kolejorza w stolicy Wielkopolski był środkowy obrońca Žarko Belada. Dzisiaj Czarnogórzec nie ma z futbolem nic wspólnego, ale, co nas przyjemnie zaskoczyło, śledzi i zna wyniki Wisełki.
- Wspólnie z żoną i córką wiodę spokojny żywot w Czarnogórze. Jestem właścicielem niewielkiego klubu fitness, a z piłką nic oprócz wspomnień mnie już nie łączy. Futbol to była bardzo nerwowa praca, każdy mecz wiązał się z wielkim stresem, więc po zakończeniu kariery z radością od niego uciekłem - o swojej obecnej sytuacji powiedział Belada.
Nasz były defensor przyznaje jednak, że wraca pamięcią na piłkarskie boiska, w tym do ostatniego meczu w Poznaniu. - Pamiętam ten mecz naprawdę dobrze. Uważam, że trochę frajersko go przegraliśmy. Graliśmy dobrze, prowadziliśmy 2:0, zdobyłem jedną z bramek, a jednak w końcówce straciliśmy trzy gole i wracaliśmy do Płocka z niczym - wspominał Žarko.
- Z Polską i Wisłą łączą mnie tylko dobre wspomnienia. Wspaniały kraj i klub, któremu wiele zawdzięczam. Na pewno był to dla mnie niezapomniany, pozytywny okres. W Płocku grało wielu znakomitych piłkarzy, wśród których najlepiej zapamiętałem Kubę Wierzchowskiego, Pawła Magdonia, Irka Jelenia, Sławka Peszkę, Adriana Mierzejewskiego, Bartosza Wiśniewskiego i Marcina Wasilewskiego, który znowu będzie grać, tyle że w Krakowie. Do tego grona dołączam wspaniałego trenera Mirosława Jabłońskiego - dodał nasz były stoper.

Fot. W. Sierakowski
Belada do Wisły trafił w styczniu 2005 roku z serbskiego klubu FK Kabel Novi Sad i od razu stworzył duet środkowych obrońców z Mitarem Pekoviciem. W czasie pobytu w Płocku rozegrał w ekstraklasie 67 meczów, czyli najwięcej ze wszystkich obcokrajowców w historii Wisły. W sumie zagrał jednak w 107 spotkaniach w niebiesko-biało-niebieskich barwach, sięgając przy tym po Puchar oraz Superpuchar Polski. Zdobył też 7 bramek, a dwie z nich okazały się szczególnie ważne.
10 września 2005 płocczanie wygrali w Kielcach z Koroną 3:2, a decydujące trafienie z rzutu karnego było 250. bramką Wisły w najwyższej lidze. Także na 3:2 ustalił wynik w pierwszym finałowym meczu o Puchar Polski z Zagłębiem w Lubinie, rozgranym 26 kwietnia 2006. Nie można również zapomieć, że wciąż jest on ostatnim Nafciarzem, który pokonał bramkarza Kolejorza, gdy 30 lipca 2006 strzelał swojego ostatniego gola w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Co ciekawe, pierwszego gola dla Lecha strzelił wtedy wspominany wcześniej Wasilewski.
Žarko obecnie stara się uciec od futbolu, ale… chyba nieskutecznie. Jak się bowiem okazało, doskonale zna sytuację Wisły w lidze i, co nie było dla nas specjalnym powodem do radości, wiedział jak zakończył się wyjazd do Gdańska. Sympatyczną rozmowę Czarnogórzec zakończył życzeniami powodzenia w kolejnych meczach ekstraklasy, za które serdecznie dziękujemy!

Fot. W. Sierakowski