
Fot. W. Sierakowski
26 listopada swoje czterdzieste szóste urodziny obchodzi były piłkarz płockiego klubu Paweł Miąszkiewicz.
Kibice chodzący na nasze mecze w latach dziewięćdziesiątych oraz na początku XXI wieku doskonale pamiętają tego pomocnika, którego znakiem rozpoznawczym były znakomicie wykonywane stałe fragmenty gry.
Miąszkiewicz barwy naszego klubu reprezentował łącznie przez cztery i pół sezonu. W tym czasie wystąpił w 105 spotkaniach w niebiesko-biało-niebieskiej koszulce, w których zdobył dwadzieścia cztery bramki. Tylko w ekstraklasie ten bilans to 84 mecze i 15 goli. Trzy z ekstraklasowych trafień Paweł zanotował w starciach z... Lechem Poznań, z którym jako zawodnik Petrochemii i Petro Płock nie przegrał żadnego z czterech pojedynków!
Co więcej to właśnie z tym rywalem 1 kwietnia 1995 roku rozpoczął strzelanie dla Nafciarzy (2:1), a w sezonie 1997/1998 dwukrotnie bezpośrednio z wolnych pokonał Roberta Mioduszewskiego, a Petra ze stolicy Wielkopolski wywiozła jakże cenny punkt (2:2).
Szanowny solenizant doskonale pamięta bramki, które Państwu przypominamy. - Faktycznie oddałem dwa bardzo ładne strzały z rzutów wolnych. Myślę, że te trafienia były okrasą meczu. Zresztą przeciwko Lechowi dobrze mi się grało, w barwach Petrochemii zdobyłem również dającego komplet punktów gola z rzutu karnego - powiedział obchodzący urodziny Miąszkiewicz.
Były rozgrywający Wiślaków był prawdziwym ekspertem w wykonywaniu stałych fragmentów gry, chociaż jak sam uważa, sposób na osiągnięcie takich umiejętności jest stosunkowo prosty. - Należy ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. I dojść do takiej powtarzalności by w trakcie treningu celnie uderzyć w ośmiu na dziesięć wykonanych rzutów wolnych. Wówczas mamy duże szanse na gole ze stałych fragmentów także w grze o wysoką stawkę - dodał Paweł zapytany jak doszedł do perfekcji w uderzeniach z rzutów wolnych.
Solenizantowi życzymy wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i częstszego powrotu na boisko w barwach oldboyów Wisły Płock.
