
W jedenastej, ligowej próbie zdobycia Poznania Wisła Płock - w pierwszym niedzielnym meczu 17. kolejki LOTTO Ekstraklasy - uległa Lechowi Poznań 1:2 (1:2). Honorowe trafienie dla Nafciarzy zanotował były piłkarz Kolejorza Semir Štilić, dla którego było to pierwsze trafienie w niebiesko-biało-niebieskich barwach.
Początkowa faza spotkania należała do gospodarzy, którzy prowadzili grę. Pomimo tego zawodnicy Nenada Bjelicy nie stwarzali żadnych sytuacji, a Wiślacy umiejętnie sie bronili. W 13. minucie na indywidualną akcję zdecydował się jednak Maciej Makuszewski, którzy po zejściu z prawej strony do środka zdecydował się na uderzenie zza pola karnego i zaskoczył Seweryna Kiełpina. Pięć minut później Nafciarze po raz pierwszy zagrozili poznaniakom. Dwójkowa akcja Semira Štilicia z Nico Varelą wywołała spore zamieszanie w polu karnym gospodarzy, ale ostatecznie Wiślacy nie oddali strzału. Kilka chwil później blisko podwyższenia rezultatu był Darko Jevtić, który zmarnował jednak dokładne dośrodkowanie z prawej strony Roberta Gumnego. W 27. minucie Gumny był z kolei o krok od samobójczego trafienia. Młody obrońca Kolejorza przeciął uderzenie z rzutu wolnego Štilicia i o mało nie pokonał Putnockiego.
Trzeci kwadrans rozpoczął się od wybronienia przez Kiełpina sytuacji sam na sam z Christianem Gytkjaerem, w której piłkę z linii bramkowej wybijał jeszcze Cezary Stefańczyk. W 36. minucie coraz aktywniejsi podopieczni Jerzego Brzęczka - po fantastyczniej akcji - doprowadzili do wyrównania! Damian Szymański napędził nasz atak zagrywając do Vareli, który piętą wycofał futbolówkę do José Kanté. Hiszpan natomiast wystawił ją jak na tacy Štilić, a Bośniak bez problemów trafił na 1:1! Doprowadzenie do remisu podziałało na płocczan, którzy nieco mocniej ruszyli do ataku. W 43. minucie blisko szczęścia był strzelający z ostrego kąta Kanté, ale w końcówce pierwszej części to Lechici dwukrotnie skierowali piłkę do siatki. Najpierw sędzia Tomasz Musiał odgwizdał jednak spalonego, na którym znajdował się dobijający próbę Jevticia z dystansu Gytkjaer, ale tuż przed przerwą Duńczyk zmusił Kiełpina do kapitulacji po raz kolejny, wykorzystując błąd Alana Urygi.
Druga odsłona była bardziej wyrównana, a zarówno jedni jak i drudzy długo nie potrafili przebić się przez zasieki przeciwników. W końcu w 61. minucie mocno z dystansu uderzył Volodymyr Kostevych, Kiełpin sparował piłjkę przed siebie, a wszystko wyjaśnili defensorzy w białych koszulkach. Nafciarze odpowiedzieli w 70. minucie, gdy równie mocno strzelał Kanté, ale Putnocky był na tyle dobrze ustawiony, że poradził sobie bez zarzutów. W ostatnich minutach trener Brzęczek postawił wszystko na jedną kartę. Na boisku pojawił się drugi napastnik Kamil Biliński, a lewego obrońcę Kamila Sylwestrzaka zastąpił nominalny skrzydłowy Jakub Łukowski. To ostatecznie nie przyniosło niestety powodzenia i z Poznania po raz jedenasty wracamy bez punktów.
Następnym przeciwnikiem Wisły Płock będzie Arka Gdynia, którą podejmiemy już w sobotę 2 grudnia o godzinie 15:30. Bilety na to spotkanie możecie nabyć w naszych punktach sprzedażowych. Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj.
Lech Poznań - Wisła Płock 2:1 (2:1)
Maciej Makuszeski 13', Christian Gytkjaer 45' - Semir Štilić 36'
Lech Poznań: 30. Matus Putnocky - 2. Robert Gumny, 26. Rafał Janicki, 66. Emir Dilaver, 22. Volodymyr Kostevych - 6. Łukasz Trałka, 7. Maciej Gajos - 17. Maciej Makuszewski, 18. Mihai Radut (84, 23. Nicklas Barkroth), 10. Darko Jevtić - 32. Christian Gytkjaer (62, 14. Nicki Bille Nielsen; 71. 92. Deniss Rakels).
Wisła Płock: 87. Seweryn Kiełpin - 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 2. Kamil Sylwestrzak (87, 96. Jakub Łukowski) - 8. Dominik Furman, 4. Damian Szymański - 10. Giorgi Merebashvili, 23. Semir Štilić (81, 19. Kamil Biliński), 7. Nico Varela (70, 77. Konrad Michalak) - 29. José Kanté.
Żółte kartki: Radut - Stefańczyk, Furman.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 13 587.